Jeżeli masz, prowadzisz, utrzymujesz i rozwijasz produkt cyfrowy zjawisko trendów nie jest ci obce. Co więcej, starasz się zapewne patrzeć w określonym kierunku, by podążać za konkretnym (tym jedynym?)i realizować usługi, lub dostarczać produkty, które w daną, wybraną “modę” się wpisują.

No właśnie MODA. Czy trend to moda na coś, albo kiedy jakaś “moda” staje się trendem? Czy trend to znalezienie się w odpowiednim miejscu o odpowiednim czasie, z idealnym produktem lub usługą (lub też promocją, kampanią) – pojęcie virala na pewno nie jest ci obce. Czy trendy to viralowe wpięcie się w np. kampanię błędów mBanku, z testowymi powiadomieniami w aplikacji produkcyjnej (dostępnej dla klientów).
A może trendy to nie jest wróżenie z fusów, tylko stan, który można poprzez badania i obserwacje przewidzieć, prognozować. Pracować strategicznie i analitycznie w oparciu o tenże trend, bądź trendy, cel.

Drugi odcinek: o trendach i to z gościem

Temat trendów jest niezwykle elektryzujący, w pewnych kręgach, przewidywanie trendów według niektórych ociera się o wróżbiarstwo… 

Według naszego gościa ma to solidne podstawy naukowe (w sensie trendy, nie wróżbiarstwo). Sonia Przybył, bo o niej mowa, jest trend watcherką – tak jest taki zawód. Pracuje jako konsultant w poznańskiej firmie Metaphor i w fantastyczny sposób podczas naszej półtoragodzinnej przygody opowiada o tym czym są trendy, gdzie te prądy zmian są wyczuwalne, jakie mają struktury. 

Jak je badać, a nawet wydobywać warsztatowo na podstawie działających produktów i usług. O tym jak istotna jest kultura zmiany, czy postęp technologiczny generuje trendy, czy jest raczej odwrotnie, to technologia pozwala pewną modę dowozić na określonym i oczekiwanym przez użytkowników poziomie. To wszystko usłyszycie w odcinku, natomiast poniżej słów kilka podsumowania.

Tendencja posiadająca swój wektor rozwoju i strukturę

Trend to nic innego jak istniejący w danym momencie w danej dziedzinie, kierunek rozwoju. Który jest w pewien sposób uporządkowany, bo jak wykazuje Sonia podczas naszej rozmowy nic nie bierze się z niczego. 

  • Na początku, na samym wierzchołku zawsze jest Mega Trend, który jest pojęciem wielokontekstowym, coś jak pojęcie sprawiedliwości – mówiła Sonia – wiemy, że jest, wiemy jaki ma kształt, co jest sprawiedliwe, co nie jest. I najważniejsze wiemy, że istnieje. 

Przykładem, który dobrze oddaje istotę megatrendu może być zmiana zachodząca w dużych miastach, gdzie z ogromnych połaci miasto naturalnie dzieli się na mniejsze ekosystemy i w kontekście przestrzeni mieszkalnej ewoluuje w samowystarczalne obszary, gdzie wszystko “jest za rogiem”. Gdzie lokalność i pewna przaśność pojawia się jako istotna wartość dla danego ekosystemu. 

Jest obecna w życiu codziennymi mieszkańców. Może się to objawiać standardowym sklepem ekologicznym na zamkniętym osiedlu, ale też w kontekście technologii, mogą to być smart domy na monitorowanym osiedlu, gdzie są solary a ogrzewanie jest z pomp głębinowych. 

W tym przypadku przedsiębiorca chcący zaistnieć w takim ekosytemie, musi zdefiniować pewne wartości dla usług kierowanych do użytkowników tam funkcjonujących. 

By to zrobić musi podążać niżej, wydestylować ten ekstrakt wartości. Struktura kolby chemicznej, podłączonej do aparatury destylującej naturalnie stanęła mi przed oczami. Bo podążając produktowo lub usługowo za przytoczonym Mega Trendem nasz przedsiębiorca, musi zejść głębiej, destylować mocniej.

  • Co po megatrendach? Szkoły są różne, – tłumaczy nasz gość – możemy szukać insightów (mezotrendów) gdzie krystalizujemy pewien scenariusz przyszłości, i na tym poziomie tak naprawde budujemy strategie biznesowe, wypatrujemy jednocześnie mikrotrendów jako symptomów zmiany i zarządzamy nimi przenosząc je na poziom zarządzania zmianą (w tworzeniu produktów i usług, przyp. Tomek Żmuda).

Dla naszego właściciela biznesu to oznacza, że jeżeli ma produkt do zarządzania smart domem na osiedlu, być może trzeba będzie budować strategie rozwoju w oparciu o zarządzanie najbliższą przestrzenią, np. parkingową, zakupami ekologicznymi z dostawą do domu robionymi z poziomu aplikacji, a nawet monitoringiem dzieci podczas zabaw na osiedlu. 

Zmiana to problem…

Jednym z moich ulubionych powiedzeń jest: w życiu produktu cyfrowego jedyną stałą rzeczą jest zmiana… Co idealnie wpisuje się w cykl pracy z trendami. Ta struktura opierająca się na megatrendzie powoduje, że symptomy zmiany kierunku lub krystalizacji pewnych stałych dzieje się na niższych poziomach, i przy bacznej obserwacji, stałych badaniach można te symptomy wyłapywać. 

Ale by to robić musimy mieć elastyczną strategię, technologię gotową na to by te korekty na kursie bieżącego trendu robić sprawnie i nie płynąć na manowce. Używając metafory kolby laboratoryjnej i posuwając ją opierając się o popkulturę.  Gdyby Walther White uparł się by robić cały czas swój produkt w kamperze, mając nieefektywny model pracy, musiałby poświęcać coraz więcej czasu na adaptację kampera do zwiększonego popytu… Nawet biorąc poprawkę na to, że model biznesowy rodem z Breaking Bad, cóż, jest dosyć ryzykowny. 

Przygody Waltera pokazują też kolejną bardzo istotną rzecz. Kultura zmiany, szczególnie osadzona w kontekście trendów to w pewien sposób kultura innowacji. By to egzekwować w organizacji powinien znajdować się innowator, który widzi te jaskółki zmian zwane mikro trendami i jest w stanie podjąć eksperyment, który może przetestować – finalnie zmienić kurs produktu. 

Gdzie w tym wszystkim technologia?

No właśnie. Gdzie? Technologia to kluczowa siła, która kształtuje trendy. Bo w sposób naturalny patrząc na obecny rynek produktów i usług cyfrowych dostarcza jeden z najbardziej istotnych Mega Trendów. Doświadczenie użytkownika i personalizacja tych doświadczeń. Przy wzroście świadomości i wiedzy eksperckiej użytkownika – o czym za chwilę – daje nam to wyraźny obraz naczyń połączonych.  

  • Doświadczenie użytkownika, w kontekście technologii, to nie jest zwykła segmentacja. Teraz technologia pozwala na przeżywanie, przechodzimy na wyższy level. – mówi Sonia. – Teraz technologia pozwala nam sensorycznie i sensualnie odczuwać bliskość drugiego człowieka. 

I to podejście realizowane jest już np. w branży beauty. Tutaj technologia pozwala nie tylko wąchać zapachy, ale także je tworzyć. Dobrym przykładem jest produkt od Loreala, który ma mieć premierę w przyszłym roku. Jest to pojemnik (taki bidon), który bazując na danych dostarczanych do systemu (zdjęcia uzytkownika, pogoda, stres, dane medyczne ) korzystając z półproduktów pozwala “mieszać” i tworzy autorskie receptury kosmetyków dedykowane dla użytkownika, danego dnia, o danej porze, sprecyzowane przez konkretny pakiet danych.

  • Personalizacja jako trend w technologii ma odpowiadać Tobie, interpersonalnie – tłumaczy Sonia. – a nie jako obraz pewnej segmentacji odnoszącej się do konkretnej kohorty. 

Konsument ewoluuje

  • W znaczący sposób zmienia się też rola konsumenta, który staje się PROsumentem. Jest coraz bardziej świadomy, chce mieć realny wpływ na kształt produktu. 

Kto wie, może to jest najważniejsza konkluzja tej rozmowy, krzywa rozwoju technologii, zarówno tej przystępnej na co dzień, jak i tej hi-tech pokazuje nam, że doświadczenia użytkownika korzystającego z produktu musi być mierzona na każdym kroku. 

W procesach  dopuszczamy coraz większą granulacje wertykalną, która objawia się tym, że pewne schematy zachowań, już nie kohorty, czy archetypy użytkownika, a schematy zachowań budują nam różne warianty procesów mające jeden punkt konwersji. I to jest rzeczywista relokacja władzy użytkownika. Z konsumującego usługę na wymagającego określonego doświadczenia. Sytuacja się pogłębia, świadomość i przyswajalność technologii powoduje, że oczekiwania i wspomniana ewolucja konsumenta do eksperta, od pasywnego użytkownika do aktywnego ambasadora staje się powoli codziennością.

Empiryczny produkt cyfrowy

Percepcja  i osobowość cyfrowa użytkownika, nabiera rzeczywistego wymiaru teraz kiedy telefon jest przedmiotem osobistym, podlegającym takim kanonom zachowań jak: niedopuszczalne jest komuś sprawdzać kieszenie lub szperać w torebce. TO SĄ RZECZY OSOBISTE. 

A młodsze pokolenia, kontakt online uważają za niemal kontakt osobisty. Gdzie powstają aplikacje, które po pocałowaniu ekranu telefonu na dwóch połączonych urządzeniach przekazują unikalne wibracje całującym osobom… W tym samym czasie – trzeba pracować nad timingiem. To wszystko jest dowodem, że te wirtualne, cyfrowe produkty postrzegane są coraz częściej jako empiryczne doświadczenie.

Czy to proste dla biznesu. Zmiana zawsze jest trudna, w takim zwykłym ludzkim wymiarze. Jednak musimy mieć świadomość, że ta responsywność, zarówno modelu biznesowego jak i utrzymywanej technologii, może się okazać być albo nie być. Na jednej reducie stoi praca iteracyjna nad rozwojem produktu. Na drugiej stagnacja i duże inwestycje w przypadku zmiany kursu. 

Skoro o ludziach, odcinek z Sonią, mimo, że w zamyśle miał opierać się na trendach dla biznesu operującego blisko technologii sprowadził nas naturalnie do CZŁOWIEKA. Być może to truizm, ale osią zmian jest zawsze człowiek, najczęściej ten 1%, 2% populacji, który możemy określić mianem innowatorów. Niemniej eksperyment nawet jeżeli udany jest tylko początkiem, początkiem pracy z ludźmi, początkiem badań, budowania świadomości i wagi tego eksperymentu. Dopiero potem jest miejsce na przekuwanie strategii w technologię użytkową, która często jest bazą przeprowadzanego wcześniej eksperymentu. I koło się zamyka.  

Najlepszą puentą niech będzie króciutka dygresja którą przytoczyła Sonia:   – Ostatnio moja kuzynka poinformowała mnie, że przeczytała na wideo lekturę… Czyli obejrzała jak ktoś czyta i recenzuje lekturę na YouTube. I dla niej jest to całkowicie naturalne, ona ma poczucie, że ta książkę przeczytała. 

I z tą wiedzą zostawiam Was w kontekście obecnych trendów rozwoju i budowania swoich produktów i usług cyfrowych.

—-

Gościem ODCINKA SPECJALNEGO #2 była Sonia Przybył. Rozmawiała ekpia DIgital Science Podcast: Paulina Krzyształowicz, Kuba Burek, Tomek Żmuda